Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twardoch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twardoch. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 czerwca 2013

Droga w ciemność

Tak jest dobrze, Szczepan Twardoch, Nowa Fantastyka 3/2011

Słowo wstępne z Drogi, zatem w założeniach: opowieść w duchu i stylu Cormaca MacCarthy'ego. Brak wyszczególnionych dialogów, rozległe (w miarę) opisy arktycznej przyrody zestawione z... tu Twardoch się z MacCarthy'm rozmija. Ten pierwszy przygniótłby czytelnika bezsensowną, czasem okrutną, często brzydką i groteskową ludzką małością. Twardoch pokazuje człowieka zagubionego, człowieka, który stracił wszystko, człowieka, który chce być jak dawni odkrywcy, twardzi brodaci szaleńcy ze strzelbami, a w rzeczywistości jest straceńcem szukającym śmierci. Wybór Drogi jako motta, sugerował prostotę tej powieści lub zwyczajowy poetyczny artyzm MacCarthy'ego, Twardoch wybrał inną drogę. Stylizacja na MacCarthy'ego, prosta opowieść z piękną naturą w tle , ale własny pomysł na bohatera. Szkoda tylko, że pointa niczym nie zaskakuje. Mimo wszystko, dla wszystkich.

poniedziałek, 13 maja 2013

Złoto dla Ślązaków

Cud domu brandenburskiego, Szczepan Twardoch, Nowa Fantastyka 06/2004

Sprawnie opowiedziana historia rodem z "Złota dla zuchwałych" ze szczyptą fantastyki, tyle że miejscem akcji jest Śląsk, rzecz dzieje się równolegle w 1763, 1945 i 1974 roku, a bohaterami są Ślązacy. W tle germańskie legendy, naziści, wojna i gorzki posmak zwycięstwa. 
Na podstawowym poziomie jest to przygodowa opowieść wojenna o poszukiwaniu skarbów, głębsze spojrzenie wyjawi także próbę ukazania, chociaż przez pryzmat opowiadania fantasy, skomplikowanej tożsamości Ślązaków, o której pisał także Sapkowski w Trylogii Husyckiej (ciekawe, jak obraz ten wypada w znacznie nowszej przecież "Morfinie"?). Zatem: dla miłośników opowieści awanturniczych i wojennych, ale także dla ciekawych odmiennego od podręcznikowego spojrzenia na kwestie tożsamości narodowej.